To smutne, ale nasze, polskie restauracje coraz częściej i co dla mnie osobiście gorsze, chętniej odchodzą od promowania, serwowania i podawania polskich dań. Zamiast tego, w kartach restauracyjnych coraz częściej możemy zauważyć potrawy z najróżniejszych stron świata, a także tak zwaną kuchnię fusion. Pomiędzy tym wszystkim, gdzieś na samym końcu zalotnie mruga do nas tradycyjny schabowy czy bigos. Jaka jest jednak szansa, że zamówimy którąś z tych dwóch potraw? Nijaka. Kotlet schabowy czy bigos możemy zjeść sobie przecież w domu, a do restauracji, wedle najnowszej mody, chodzimy zjeść coś wykwintnego i wyszukanego. Otóż szanowni czytelnicy, zdaniem autora tego tekstu nie ma nic bardziej wykwintnego niż tradycyjny bigos, stale odgotowywane przez dni co najmniej pięć. Wtedy- mówiąc językiem potocznym- wszystkie składniki się przegryzą, a smak i aromat będą pełniejsze i bogatsze. Proszę spróbować, zanim ktoś z Państwa sięgnie w pośpiechu za modą za krewetki.
Polska kuchnia narodowa, choć cały czas ma swoich stałych zwolenników i dla większości z nas jest najcudowniejsza na świecie, to w restauracjach już takich trumfów jak dawniej nie święci. Cóż, minęły już czasy, kiedy najczęściej zamawianą potrawą był tradycyjny, polski schabowy z ziemniaczkami i kapustą. Teraz – dzięki telewizji, która stara się zrobić z nas gastronomicznych cosmopolitów – w restauracjach zamawiamy ośmiornicę, kraby, małże, ślimaki lub potrawy, których pochodzenia i składu nie do końca jesteśmy pewni. Restauratorzy zacierają ręce, bo mają klientów obytych w świecie i światowe menu. Podobnie również zmieniła się kultura chodzenia do restauracji. Dawniej do takiego miejsca przychodziliśmy przeważnie, gdy była konkretna ku temu okazja, a na co dzień jedliśmy posiłki we własnym domu mają na sobie wygodny szlafrok. Dziś, po prostu restauracje odwiedzamy, kiedy po prostu chcemy dobrze zjeść nie męcząc się nad garami, patelniami itd. Czy taka sytuacja powinna cieszyć? Tak, bo gusta polskiego smakosza nareszcie będą szerokie. Poza tym miło patrzeć, że w końcu dobijamy do cywilizacyjnego standardu, gdzie restauracja jest miejscem codziennych spotkań towarzyskich.