Polska kuchnia narodowa, choć cały czas ma swoich stałych zwolenników i dla większości z nas jest najcudowniejsza na świecie, to w restauracjach już takich trumfów jak dawniej nie święci. Cóż, minęły już czasy, kiedy najczęściej zamawianą potrawą był tradycyjny, polski schabowy z ziemniaczkami i kapustą. Teraz – dzięki telewizji, która stara się zrobić z nas gastronomicznych cosmopolitów – w restauracjach zamawiamy ośmiornicę, kraby, małże, ślimaki lub potrawy, których pochodzenia i składu nie do końca jesteśmy pewni. Restauratorzy zacierają ręce, bo mają klientów obytych w świecie i światowe menu. Podobnie również zmieniła się kultura chodzenia do restauracji. Dawniej do takiego miejsca przychodziliśmy przeważnie, gdy była konkretna ku temu okazja, a na co dzień jedliśmy posiłki we własnym domu mają na sobie wygodny szlafrok. Dziś, po prostu restauracje odwiedzamy, kiedy po prostu chcemy dobrze zjeść nie męcząc się nad garami, patelniami itd. Czy taka sytuacja powinna cieszyć? Tak, bo gusta polskiego smakosza nareszcie będą szerokie. Poza tym miło patrzeć, że w końcu dobijamy do cywilizacyjnego standardu, gdzie restauracja jest miejscem codziennych spotkań towarzyskich.